Stoicki Nihilizm Optymistyczny

Dla tych, którzy mniej więcej ogarniają aspekty filozoficzne, pojęcie „pozytywny” i „nihilizm” w połączeniu jest absolutnym bez sensem. Mimo to, myślę że taką nazwę powinno nosić moje aktualne spojrzenie na świat.
Długo funkcjonowałem w błogim przeświadczeniu, że mój system myślenia nie został w żaden sposób nazwany. Czułem się dobrze z wizją takiej możliwości bo dawało mi to wyjątkowość na płaszczyźnie tak dla mnie ważnej czyli mentalnej. Możesz sobie wyobrazić jak się poczułem, gdy zobaczyłem jak na kanale Kurzgesagt powstał filmik „Optimistic Nihilism”, który opisywał moje spojrzenie w 80%. Zostało mi 20%, ale te z kolei zostały już nazwane dawno dawno temu, a nadano mu nazwę „Stoicyzm”.

Dla efektywnego przekazania swojej myśli podzielę ten wpis na poszczególne działy: Stoicyzm, Nihilizm, Optymistyczne podejście. Na końcu będzie krótkie podsumowanie, dla zamknięcia wątku. Jeżeli dalej czytasz to schlebia mi Twoja chęć poznania mojego poglądu rzeczywistości.

Tymbardziej zapraszam.
Moje spojrzenie na Stoicyzm zamyka się tak naprawdę w zdaniu „Jeżeli chcę i mogę coś zmienić to staram się to zrobić. Jeżeli nie chcę lub nie mogę na coś wpłynąć, to czemu miałbym się tym przejmować?”.

Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia. W ten sposób niedawno został mi przedstawiony idealny przykład tego spojrzenia, którego od jakiegoś czasu szukałem. Jak myślisz ilu ludzi codziennie podnosi sobie ciśnienie z powodu „partii rządzącej”? Oczywiście następującym pytaniem powinno być po co się tym przejmują w pierwszym miejscu?! Skoro sam fakt ich irytacji absolutnie nic nie zmieni.

Oczywiście mogliby działać i w przypadku hardcore’owego przegięcia pały społeczeństwo powinno podnieść krzyk. Z drugiej strony niezależnie od partii osobiście nie odczuwam i nie widzę różnicy między nimi.

Szczerze mówiąc mając nóż przy gardle ledwo podałbym różnice między prawicą a lewicą. Gdyby warunkiem przeżycia było podanie partii jednej i drugiej strony to bym zginął bez najmniejszych szans na inny finał.

Wynika to z założenia, że mam pełne prawo by mieć wyjebane. Nie marnuje swojego czasu i energii na coś co mnie ani nie bawi ani nie interesuje, a co gorsza nawet nie dotyczy.
Podobnie w moim spojrzeniu na nihilizm, nie biorę wszystkich jego aspektów, a tylko te które rzeczywiście u mnie występują. Nazywam to nihilizmem, ponieważ jest chyba najbliższym określeniem do mojego poglądu.

Teraz w czym rzecz? Rzecz w tym, że nie uznaję zasad społecznych. Nie w tym sensie, że chodzę po ulicy z przyrodzenien na wierzchu pytając ludzi, czy fajny, ale w rozumieniu zasad „poprawnego funkcjonowania”.

Nie podoba mi się wizja, że coś mogę, a czegoś nie i to dlatego tylko, że tak wypada lub nie. Nie potrzebuję absolutnie żadnej siły wyższej do dyktowania mi reguł współistnienia. Posiadam swój własny kompas moralny, według którego żyję i funkcjonuje odrzucając zbędne dodatki, które często nas ograniczają. Bo skoro ktoś Cię wkurwia to nie możesz powiedzieć tego wprost, bo nie wypada… ale obgadać za plecami to już luzik.

Widzisz, moje spojrzenie ma swoje minusy, ale wypada dość dobrze stojąc obok dwulicowości… chyba. Jeżeli chodzi o strefy społeczne mam jeszcze kilka niuansów, ale zachowam je na osobne wpisy, żeby tutaj się nie rozpędzić za mocno.

Chcę zaznaczyć jeszcze tylko sferę egzystencjalną w tym dziale. Bo koniec końców jaki jest cel naszego życia, skoro po którymś zamknięciu oczu ich po prostu nie otworzymy? Można wierzyć w życie po śmierci, spoko… niestety mi do tego daleko, więc skupiam się bardziej na braku celowości większej ilości czynności, które wykonuję.

Przeraża mnie fakt, że jutro może mnie potrącić autobus i to będzie na tyle… w najlepszym przypadku zostaną sprawdzone moje konta mailowe, social media i różnego rodzaju skrytki gdzie pochowałem swoje pracę i ktoś je ujawni dzięki czemu miałbym kilka sekund więcej życia w czyjejś świadomości.

Jakiś czas temu miałem mocny kryzys, kiedy rzeczywiście dobił mnie fakt bez sensu mojego życia. Szukałem odpowiedzi, po co mam żyć co wbijało mnie w różne stany emocjonalne.. przeważnie negatywne, dopiero po kilku miesiącach doszedłem do rozwiązania tego problemu. Mogę je opisać jednym zdanien, brzmiało by ono:

„Mam to w dupie” z tych czterech magicznych słów urodził się mój optymizm. Zrodzona z egzystencjalnej formy nihilizmu droga, którą postanowiłem podążać przez nic nie warte istnienie.

Gdybyśmy wzięli to na warsztat. Wyobraź sobie wszechświat, co jest dość niemożliwe, ponieważ nasze upośledzone umysły nie ogarną nieskończoności. W tej nieskończoności istnieje galaktyka, której na ten moment nie jesteśmy w stanie poznać w 100%. Tam z kolei jest układ słoneczny z malutką gwiazdą i kilkoma kulkami wokół niej. Żyjesz na jednej z tych kulek i jesteś 1 z 8 000 000 gatunków żyjących stworzeń, a w swoim gatunku jesteś 1 z 7 000 000 000 przedstawicieli. Łatwo pokusić się o stwierdzenie, że jesteśmy pyłem.

To jest jescze lepsze. Załóżmy, że początek wszechświata był +/- 14 000 000 000 lat temu, Ziemia ukształtowała się 4 000 000 000 lat temu, zeszliśmy z drzewa mniej więcej 3 000 000 lat temu, 200 000 lat temu ukształtowało się Homo Sapiens Sapiens, 12 000 lat temu zaczęliśmy tworzyć jakąkolwiek cywilizację i tak dalej i tak dalej.

Teraz ze świadomością, że przeżyjesz przy dobrych wiatrach około 70/80 lat chyba rozumiesz, że jesteś pyłem również na skali czasu. Jedyne co nam zostaje w takiej sytuacji to… nie przejmować się i zrobić co w naszej mocy, aby być jak najlepszym pyłem jakim możemy być, a pstryknięcie palcami jakim jest długość naszego istnienia było najlepiej spędzonym czasem jak się dało.

Życie jest za krótkie i zbyt nieważne by się martwić lub gnić w beznadziejnej pracy. Jeżeli masz 25 lat to zostało Ci mniej więcej 2 600 tygodni życia(jeżeli dożyjesz 75tki). Możesz zacząć stawiać kreski na ścianie odliczając.

Możliwe, że wydaję Ci się to sporą liczbą ale przyznaj sam… jak spędziłeś ostatni tydzień? Tutaj leży optymizm, bo koniec końców będzie beznadziejnie, ale póki co możemy wykreować taką rzeczywistość jaką tylko chcemy.

Obiecałem na początku jakieś podsumowanie, ale nie mam pomysłu. Zostawię Cię więc z jednym zdaniem. Jak myślisz ile tygodni Ci zostało i czy nie warto spędzić je z uśmiechem?

4 myśli w temacie “Stoicki Nihilizm Optymistyczny

  1. *bezsensem
    Absolutnie optymistycznie sie z tym zgadzam i prawdopodobnie w podobnym stopniu kieruje sie w życiu podobnym nastawieniem/filozofią. Mysle, ze wiele mlodych osob ma podobny śwoatopogląd, wiec nie jestes w tym jedyny. Czyż nie jestesmy jakby nowym pokoleniem/powtorzeniem dekadencji? Tak mi sie niekiedy wydaje.
    Pozdrawiam serdecznie z tlocznego pubu Red Light ;>

    Polubienie

    1. Wybacz rażące powtorzenia – upojenie alkoholowe daje o sobie znac.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nic nie szkodzi, jak tylko znajdę chwilę odwiedzę Cię w tym zatłoczonym pubie 😉

        Polubienie

  2. Kolego. Nie jesteś sam. Od dawna kieruję się w życiu podobną filozofią. Widać, że ludzie zdolni do refleksji dochodzą często do tych samych wniosków. Niech więc żyje optymistyczny nihilizm!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close