Strach

Odkąd pamiętam, bałem się wielu rzeczy. Czy to w sferze uczuciowej, kariery czy edukacji. Stres to jedno, na ten temat możliwe, że napiszę później. Chodzi mi o realny strach. Paraliżujący i otumaniające prądy idące przez całe ciało z impetem zatrzymujące się gdzieś w okolicach skroni.

Całe życie ukrywałem swoje przerażenie. Uważałem je za słabość. Jednak im więcej rozmawiam z ludźmi wokół siebie, tym częściej zauważam, że każdy się czegoś boi. Każdy ma swoją przestrzeń, która go paraliżuje. Co człowiek, to obawa.

Najczęstszym przypadkiem jest chyba „Boję się, że sobie nie poradzę”. Chciałbym rozbić to na części pierwsze. Pomimo, że sam padam ofiarą tego myślenia, to śmiem twierdzić, że jest głupie i nielogiczne. Dlaczego? Bo jeżeli nie próbujesz, to stoisz w miejscu… niestety taka jest brutalna prawda. A jeżeli spróbujesz i się nie uda? Tym lepiej! Najwięcej uczymy się poprzez porażki… niesprawiedliwy świat.

Wychodzi, więc na to że powinniśmy próbować wszystkiego do czego mamy chociażby najmniejszy dostęp. Oprócz heroiny i krokodyla, ale nie muszę tego chyba pisać. Gdy w kwietniu 2017 złożyłem aplikacje na stanowisko kierownicze w kasynie to nie będę ukrywał, że robiłem pod siebie ze strachu. Przeklinałem sam siebie, że w ogóle się zgłosiłem. „Przecież nie mam doświadczenia, nie mam pojęcia co będę musiał robić, czy sobie poradzę?!” tego typu myśli przebiegały mi przez umysł kilkanaście razy dziennie. Aż doszło do mojego pierwszego dnia nowej pracy.

Wszedłem do kasyna w niewyprasowanej koszuli, ciemnych spodniach(bynajmniej nie garniturowych) i trampkach. Na miejscu czekała na mnie Pani Prezes i Dyrektor, którzy wraz z ekipą od oświetlenia, prądu, stołów i generalnie wszystkiego dopinali ostatnie szczegóły. Wszyscy gdzieś robili, wszyscy mieli jakieś zadanie i…. wszyscy wiedzieli co mają robić. Natomiast ja stałem na samym środku sali, w miejscu którego nie znam i którego rozkładu pomieszczeń nie miałem nawet okazji zapisać w swoim Pałacu Pamięci. Na dodatek ubrany jakbym wracał z koncertu Cool Kids of Death. Nie wiem czy muszę pisać jakie zdanie dominowało w mojej głowie, ale dla tych, którzy się nie domyślają było to „Co teraz?!”.

Chodziłem raz za Dyrektorem, raz za Panią Prezes pytając „Co mam robić”. Dostawałem zadania, które zajmowały mi maksymalnie 15 minut i dalej stałem jak kołek. W pewnym momencie mój strój przykuł uwagę dyrekcji. Zostałem poinstruowany, żeby się przebrać w bardziej odpowiednie do stanowiska ubranie. Na szczęście miałem w kieszeni krawat, a w torbie buty na zmianę. Do końca dnia nie wiedziałem co mam robić i krążyłem z podniesioną głową udając, że wiem co się dzieje.

Udawałem przez miesiąc.

Po jakimś czasie strach całkowicie mnie opuścił, a błędy które oczywiście popełniałem zaowocowały większą znajomością procedur i praw rządzących kasynem.

Możliwe, że się zastanawiałeś się kiedyś „Czy performerzy boją się wyjść na scenę”. Odpowiedź? Nawet sobie nie wyobrażasz jak. Oczywiście dużo tu zależy od doświadczenia, bo jeżeli ktoś występuje co drugi dzień dla widowni + 500os. to wychodząc na podest w pubie nie będzie czuł większych rewelacji… ale na deskach teatru zacznie robić w gacie.

Mam kilka sposobów na to, ale im dłużej to piszę tym bardziej przekonuje się, że bardziej nada się to na wpis „Stres”.

Ilu z nas boi się samotności? Myślę, że znaczna większość, a szczególnie Ci, którzy ją poznali. Nie raz wracam do domu i robię sobie swoisty rachunek sumienia, czy byłem dobrym człowiekiem dla tych, którzy są przy mnie. Nie zniósłbym gdyby Ci, na których mi zależy się ode mnie odwrócili. Jest to strach, który dotyka ludzi świadomych swoich wad. Ja swoje znam, aż za dobrze i wiem nad czym powinienem pracować.

Śmieszną sytuacją może wydać się moment, gdy boję się że ktoś się ode mnie odwróci, ze względu na mój dość wybuchowy charakter, przez co się irytuje i… wybucham. Tutaj nie ma złotej metody, czy rady. Jestem niezdiagnozowanym cholerykiem. Szybko się irytuje i szybko zapominam o całej sprawie. Praca nad tym trwa nieprzerwanie od 6 lat… w końcu przynosząc skutki.

Mój przyjaciel podzielił się ze mną swoim strachem. Facet jest piercer’em, co mniej lub więcej oznacza, że zadaję ból wbijając ludziom metal w ciało, a Ci mu za to płacą. Jego strach polega na tym, że uwaga:

WBIJA LUDZIOM IGŁĘ W CIAŁO!

Wyobraź sobie jak ty byś się czuł mając z tyłu głowy świadomość, że możesz wbić ją pod złym kątem, w złym miejscu, albo w ogóle spieprzyć wszystko po całości. Tutaj moje rady i sposoby nie działają. Bo ja zawsze zostawiam sobie małą sferę komfortu przy każdym projekcie lub zadaniu. Moja rada na wszystkie sytuacje, których możesz się bać brzmi: Nie myśl o tym, myśl o tym co masz W TYM MOMENCIE zrobić.

Jak głupio by to nie brzmiało, to tak jest. Im dłużej myślisz o konsekwencjach, lub możliwych scenariuszach, tym większe masz szansę że się wydarzą. Natomiast wychodząc z założenia, że „już to robię, jakoś to będzie”. Nie masz czasu na strach, bo jesteś pochłonięty działaniem.

To uczucie jest systemem obronnym, gdyby nie on ludzie za długo by nie pożyli… tak samo jest z bólem. Są to niemiłe rewolucje organizmu, które są tu dla naszego dobra, pomimo że na pierwszy rzut oka nie wydają się przyjazne.

Najlepszym sposobem na pozbycie się strachu jest działanie i olanie wszystkiego na poczet danego zadania lub problemu. Im mniej myślisz co może pójść nie tak, tym lepiej.

Muszę kończyć ten wpis, właśnie padł prąd w kasynie i boję się, że nie zapanuję nad sytuacją.

1z7 Uczuć Głównych za nami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close