Najłatwiejsze pytania/Najtrudniejsze odpowiedzi.

Kto pyta nie błądzi, klasyka. Myślę, że miałbym spory problem ze znalezieniem kogoś, kto uważa zadawanie pytań za złą formę zdobywania informacji.

To co mnie ostatnio zaciekawiło, to fakt istnienia pytań, które pozwalają nam dowiedzieć się czegoś o nas samych.

Nie możemy nikogo spytać „kim jestem?” Bo będziemy brzmieć jak wariaci. Jednak jeżeli ktoś zada nam odpowiednie pytanie to możemy uświadomić sobie, że niestety znamy odpowiedź…

Przedstawię tutaj tylko dwa pytania, z szacunku do Twojego czasu. Mógłbym wypisać całą listę i rozbijać każde jedno na części, ale chcę Ci przekazać idee i zachęcić do szukania takich pytań, a nie zajeżdżać Cię ścianą tekstu.

Nie byłbym sobą, gdybym nie pokrążył wokół tematu, zanim przejdę do meritum, wybacz proszę.

Chcę Ci uświadomić malutką rzecz, bardzo malutką z pozoru… jednak po jej zrozumieniu może zmienić całe życie.

Znasz odpowiedź na wszystkie ważne pytania…

Te niewypowiedziane odpowiedzi są kluczowe w zrozumieniu samego siebie, a bez takiego zrozumienia nie mamy najmniejszych szans, żeby pojąć cokolwiek na tym świecie, albo aby osiągnąć jakikolwiek cel.

Wszystko zaczyna i kończy się na Tobie. Całkowicie logiczne jest, odpowiedzieć „nie wiem” gdy ktoś zada nam niewygodne pytanie. Zupełnie inną kwestią jest, jeżeli rzeczywiście nie znamy odpowiedzi na jakieś zagadnienie naszego życia czy filozofii. Wtedy stoi przed nami ciężkie zadanie, aby stanąć z samym sobą twarzą w twarz i zadać to samo pytanie patrząc sobie prosto w oczy.

Tylko głupcy próbują okłamywać samych siebie. Często nie zdajemy sobie sprawy z istnienia jakiejś sfery „nas” do momentu, aż ktoś nie zada odpowiedniego pytania… aż ktoś nie trafi w punkt.

Ludzie pogubieni to właśnie Ci, którzy nie zwracają uwagi na odpowiadanie samemu sobie. Na pewno przyszedł Ci ktoś do głowy, czytając to zdanie. Teraz moje pytanie nad którym możesz później się zastanowić… czy też chcesz być pogubioną jednostką? Czy jednak podejmiesz wysiłek i wykonasz szczery rachunek sumienia, sam na sam ze sobą.

Mam szczerą nadzieję, że masz obraz tezy, wokół której będziemy tu krążyć. Jeżeli nie, to trzymam kciuki, żeby oświecenie przyszło w dalszej części wpisu. Ostatnio bardzo ciężko przychodzi mi przekazywanie tego co mam w głowie.

Milion myśli na sekundę…

Żeby pokazać Ci mój sposób na odpowiadanie na te z pozoru łatwe pytania, zarówno ludziom jak i sobie to muszę przytoczyć przykłady. Jak wspomniałem będą dwa. Pierwsze pytanie było trudniejsze z zewnątrz, drugie wewnątrz.

To trudniejsze na pierwszy rzut oka, padło z ust mojej mamy gdy jechaliśmy gdzieś samochodem. Często rozmawialiśmy podczas jakiś przypadkowych podróży. Uwielbiam rozmawiać zarówno z Nią jak i z moim tatą.

Jakby Cię zastanawiało jak osiągnąłem taką otwartość umysłu, skąd wzięła się moja ciekawość świata, dlaczego umiem rozbić każdy swój światopogląd na atomy i zakwestionować każdy z nich lub dlaczego widzę w ludziach, ludzi to odpowiedź masz powyżej. Miałem wyjątkową okazję rozmawiać z najbardziej doświadczonymi życiem ludźmi jakich kiedykolwiek poznałem.

Mając gdzieś z tyłu głowy świadomość ile im zawdzięczam, wyobraź sobie, że we wspomnianym samochodzie padło następujące pytanie:

„Czy popełniłam błąd w wychowaniu was?”

To jest ten rzadki moment, kiedy mój mózg rozpędza się od zera do setki w ułamku sekundy. Odpowiedź miałem od razu, analizę po trzydziestu sekundach, zebranie argumentów zajęło mi trzydzieści sekund, pozostało zrozumieć motywację i podstawę pytania. Łącznie około 5 minut ciszy…

Moja odpowiedź brzmiała „nie”. Rozumiałem jednak, że patrząc z różnych stron ta odpowiedź momentami mogłaby się wydawać błędna. Moi rówieśnicy kończą studia, mają dzieci, wychodzą za mąż lub się żenią, niektórzy zakładają działalności, startują w jakiś wyborach politycznych i inne dorosłe rzeczy.

A ja sobie siedzę na emigracji, udaję że czytam w myślach, dzielę się krzywymi teoriami o kosmosie i przeznaczeniu z przypadkowymi ludźmi, a nie potrafię odróżnić lewicy od prawicy. Przeżywam jak mrówka okres zakończenie związku. Patrzę w gwiazdy szukając jakiegokolwiek sensu kolejnego dnia. Snując plany chaotycznie biegam w kółko. Nie mam prestiżowej pracy, prawa jazdy, rodziny ani sukcesów na koncie…

Patrząc w ten sposób to ewidentnie coś poszło nie tak w moim rozwoju… ale spójrzmy na to z innej strony…

Moim rodzicom udało się wychować dwójkę skrajnie różnych ludzi. Mnie i moją siostrę. O ile ona poszła w życie towarzyskie, tak ja poszedłem w to wewnętrzne. Ona jest zorganizowana i zmotywowana, ja chaotyczny i nieokreślony. Ona żyję chwilą nie zamartwiając się dżumą, która toczy społeczeństwo, ja krzyczę z bezsilności i pragnienia zmiany świata bojąc się jutra. Ona szkoli swoje umiejętności ukierunkowane na łatwiejsze dorosłe i lepiej poukładane życie, ja dopiero teraz uczę się podstawowego funkcjonowania samodzielnie, bo przez ostatnie 8 lat uczyłem się tylko ekspresji.

Ogień i woda, ale mamy wspólne cechy. Oboje jesteśmy obdarzeni bardzo empatycznym duchem, lojalnym sercem, otwartym umysłem, twardą dupą, ciekawym świata wzrokiem, świadomym słuchem i uniesioną głową.

Dlatego z pełną pewnością odpowiedziałem na to pytanie „nie”. Następnie powiedziałem to co napisane wyżej kwitując to:

„Znajdź dwie cechy z tego zestawu u kogokolwiek z naszych środowisk.”

Napawa mnie wdzięczność za to, że zostałem ukształtowany w ten sposób, a jednocześnie czuję okrutny lęk.

Lęk, że mi się nie uda tak dobrze poradzić sobie z rodzicielstwem… o ile jest mi to pisane… może innym razem o tym się rozpędzę w słowach, teraz przedstawię Ci drugą historię.

Odkąd skończyłem 16 lat moim naturalnym środowiskiem były puby, bary i meliny. Lubię klimat, który w nich panuję, to że wszyscy są tam równi lub mniej więcej równi sobie. Fakt, że możesz przyjść sam, a wyjść otoczony nowymi znajomymi. Historię, opowieści, problemy i celebracje, a to wszystko na powierzchni 100m2.

Nic więc dziwnego, że będąc w nowym państwie, również znalazłem „swój” bar. Tak się złożyło, że dwa miesiące przed moim przyjazdem został otworzony pub z motywem przewodnim iluzji… no idealnie.

Spędzałem tam sporadyczne noce dzieląc się swoją pasją z podobnymi sobie psycholami i zabawiając przypadkowych gości, którzy złaknieni rozrywki odwiedzali naszą jaskinię. Teraz spędzam tam większość swojego czasu nareszcie czując przynależność do jakiejś społeczności. Nie sądziłem, że kiedykolwiek aż tak docenię akceptację, ale ponownie to osobny temat na osobny wpis.

Nasza opowieść ma miejsce właśnie takiej nocy. Siedziałem na swoim ulubionym miejscu, ze słuchawkami w uszach, wystygniętą kawą i otworzonym Word’em na notebooku. Wtedy przyszły dwie dziewczyny, które momentalnie przykuły moją uwagę. Miałem jednak pracę do zrobienia, więc ponownie wróciłem do pisania pozwalając naszym historiom płynąc osobnymi torami. Kątem oka jednak zauważyłem jak właściciel podchodzi do ich stolika. Wbrew sobie spoglądałem na efekty, które im prezentował. Po bodajże trzech, może czterech sztuczkach karcianych zobaczyłem jak wskazuję na mnie dłonią. Zdjąłem słuchawki i dotarło do mnie zdanie „Alex też jest iluzjonistą”.

Cały zamysł pracy chuj strzelił.

Spędziłem z nimi resztę wieczoru, prezentując swoje umiejętności tylko dwukrotnie, resztę czasu poświęciliśmy rozmowie, mało wybrednym żartom i wulgarnym opowieściom.

Jak to w życiu już bywa, tematy zaczynały się kończyć, alkohol smakować, a czas przyspieszać. Z tytułu tych nieuniknionych zmian należało się pożegnać i zwrócić krok w stronę swoich miejsc odpoczynku. Właśnie na odchodne usłyszałem drugie „łatwe pytanie”. Kate złapała za lekko przerdzewiałą połówkę serca z wygrawerowanym skorpionem, która wisiała na mojej szyi. Obejrzała go z jednej i z drugiej strony, po czym z wyczuwalnym niezadowoleniem spytała:

„Kto nosi drugą połówkę?”

Tutaj sytuacja ma się inaczej, bo nie miałem szybkiej reakcji, ani celnej odpowiedzi. Przez myśl przeleciało mi kilka opcji…
-Druga połówka pewnie leży w śmietniku
-Nikt
-Już nikt
-Na ten moment może leży w pudełku
-Ona

Ważyłem każdą opcję, ale nie wiedziałem którą powiedzieć, która jest odpowiednia, ani nawet która jest prawdziwa. Zdałem sobie sprawę z tego, że noszę coś co straciło swój pierwotny sens. Posiadam symbol połączenia, które już nie istnieje. Żyje czymś co przeminęło. Nie potrafię się odciąć, nawet od biżuterii.

Tak małe pytanie zapoczątkowało eksplozję myśli, pobudziło absolutnie każdą moją szarą komórkę i zagoniło je do zagrody z szyldem „Myszka Miki”. Bolało mnie, że znam odpowiedź, że wiem do kogo należy druga połowa, że nie mam jak powiedzieć tej osobie, że ja dalej noszę ten naszyjnik, że Ona pewnie od dawna już nie.

Szeroko otwarte oczy zaczęły łapać więcej światła, dzięki czemu obraz stał się pełniejszy, szczegóły nabrały sensu.

„Moja ex”

Kate polubiła tę odpowiedź, ja nie polubiłem jej reakcji. Kate chciała się spotkać, ja też ale nie z nią. Kate nie wyciągnęła żadnej myśli z naszej znajomości, ja wyciągnąłem całą hordę.

Zacząłem podważać swoje uczucia, swoje przywiązanie i swoją tęsknotę. Powtarzałem, że kocham idee miłości. Wyidealizowany obraz perfekcyjnej relacji.

Tylko głupiec próbuje okłamać samego siebie.

Kate pomogła mi wziąć na warsztat swoje serce i umysł. Dała mi skalpel do ręki i zachęciła do operacji na otwartych narządach. Nawet tego nie wie i pewnie nigdy się nie dowie.

Żeby zaspokoić Twoją ewentualną ciekawość: nadal noszę tę połówkę, nie czuję się na siłach do włożenia jej do szafki.

Nie wiedziałbym tego, gdyby nie Kate, nie zdałbym sobie sprawy z toru, który obrałem w życiu gdyby nie moja mama, nie wiedziałbym jak bardzo się zatraciłem gdyby nie Ona.

Oj, nie wspomniałem? Jest trzecie pytanie, ale wnioski z niego zostawię dla siebie.

Jest ono jednak na tyle uniwersalne, że mogę zadać je Tobie. Potraktuj je jako pierwszy krok do odpowiadania sobie na pozornie banalne pytania.

Jak się czujesz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close